top-triangles-top top-triangles-bottom

Zostań Mistrzem radości!

Poznaj program KINDER Joy of moving
i razem z nami odkryj radość płynącą
z ruchu oraz wspólnej sportowej zabawy!

Przejdź do strony Programu
Kiedy widzą, jak brat czy siostra wygrywa, cieszą się z ich sukcesów. Kiedy jednemu powinie się noga, drugie wesprze dobrym słowem. Niektórzy rozumieją się bez słów. Łączą ich nie tylko więzy krwi i miłość do sportu, ale przede wszystkim przyjaźń. „Każda jej porażka boli mnie tak, jakbym to ja przegrała” – wyznała Serena Williams, gdy w 2018 r. wygrała z siostrą Venus w meczu US Open. „Nikt nie rozumie mnie tak jak ona” – z kolei tymi słowami relację ze swoją siostrą Urszulą opisała kilka lat temu Agnieszka Radwańska.

Przyjaźń. Tego słowa często używają sportowcy, kiedy mówią o relacjach z rodzeństwem. To właśnie jedna z wartości, na których opiera się program KINDER Joy of moving, który firma Ferrero od 2007 r. realizuje w Polsce. Program ma za zadanie inspirować dzieci do aktywności, odkrywania radości z ruchu i rozwijania umiejętności życiowych. Uczyć ich takich uniwersalnych wartości, jak fair-play, solidarność czy właśnie przyjaźń.

Agnieszka i Urszula Radwańskie od lat podkreślają, że są najlepszymi przyjaciółkami. „Jesteśmy prawie jak bliźniaczki, bo dzieli nas zaledwie rok. W dzieciństwie wszystko robiłyśmy razem. Nikt nie rozumie mnie tak jak ona. Jesteśmy na łączach codziennie (...). Nie zmieniły naszej relacji kolejne etapy życia: przeprowadzki, związki, czy turnieje” – opowiadała starsza z tenisistek na łamach "Gali" latem 2017 r. Radwańskie nie miały typowego dzieciństwa, jak większość ich rówieśników. Przygodę z tenisem rozpoczęły bowiem, gdy miały zaledwie kilka lat. Od dziecka pracowały, by osiągnąć sukces. Jak same nieraz wspominały, w ich domu wszystko było podporządkowane pod tenis.

W 2018 r. starsza z sióstr powiedziała "stop". Na sportową emeryturę udała się z dorobkiem 20 wygranych turniejów WTA w singlu. W 2012 r. dotarła do finału Wimbledonu, w którym przegrała z Sereną Williams, z kolei w 2015 r. triumfowała w kończącym sezon tenisowy turnieju WTA Finals. Przez całą karierę Agnieszka Radwańska w turniejach WTA zarobiła łącznie 27 mln 683 tys. 807 dol., a najwyżej w światowym rankingu tenisistek była na drugim miejscu. "Isia" jako nastolatka wygrała też dwa juniorskie turnieje Wielkiego Szlema - Wimbledon w 2005 r. i French Open w 2006 r.  Urszula Radwańska również triumfowała w juniorskim Wimbledonie (dwa lata po siostrze), a ponadto w 2007 r. wygrała French Open, Wimbledon i US Open w grze podwójnej juniorek.

Młodsza z sióstr, która nadal rywalizuje na korcie, nigdy nie zazdrościła starszej większych sukcesów w seniorskich zmaganiach. „To była dla mnie motywacja. Widziałam, że Agnieszka odnosi sukcesy. Chciałam mieć takie same, albo i większe” - mówiła kilka lat temu w „Dzień Dobry TVN”. Radwańskie lubiły ze sobą trenować, bo zawsze wzajemnie się napędzały. Inaczej było z meczami. „Były dla mnie trudne. Z jednej strony każda z nas chciała zajść jak najwyżej, a z drugiej przykro jest wyeliminować siostrę. Do tego jeszcze wiedziałyśmy o sobie wszystko. Nawet kiedy udało mi się z nią wygrać: jeden raz, w 2009 r., w Dubaju, to nie potrafiłam się cieszyć. Myślę, że Agnieszka miała podobnie” - wspominała Urszula w 2020 r. w wywiadzie dla Sport.pl.

„Kiedy jedna z nas wygrywa, obie wygrywamy”

Najsłynniejsze siostry w świecie tenisa, czyli Serena i Venus Williams, grały przeciwko sobie wielokrotnie. Siostrzane pojedynki były dla nich trudne, bo rodzina była i jest dla nich na pierwszym miejscu. Gdy w 2018 r. podczas US Open po raz kolejny przyszło im stanąć naprzeciw siebie na korcie, kosztowało je to dużo emocji. Z tego pojedynku zwycięsko wyszła Serena. „To nie jest łatwe” – wyznała po meczu. „Venus to nie tylko moja siostra, ale i moja najlepsza przyjaciółka. Jest dla mnie całym światem. Ona wspiera moją karierę, a ja wspieram jej. Każda jej porażka boli mnie tak, jakbym to ja przegrała. Kocham ją całym sercem i jest jedynym powodem, dla którego wciąż tu jestem. Zawdzięczam jej wszystko” – mówiła. Rola starszej siostry była dla Venus zawsze bardzo ważna. „Moja pierwsza praca to praca starszej siostry i traktuję to bardzo poważnie – oznajmiła w 2008 r., gdy pokonała młodszą siostrę w finale Wimbledonu.

W 2020 r., czyli 20 lat po tym, jak Venus Williams po raz pierwszy wygrała Wimbledon, na oficjalnym kanale turnieju w serwisie YouTube pojawiło się wyjątkowe wideo – droga do spełnienia marzeń Amerykanki opowiedziana przez jej młodszą siostrę.

„Gdy byłyśmy dziećmi, Venus zawsze była pierwsza. Miałyśmy sposób na bycie liderkami, a Venus była moim światłem przewodnim” – mówiła Serena. Tenisistka podkreślała, że kiedy pojawiały się na tourze, obie przykuwały uwagę. „Sport nigdy nie widział takich sióstr ani zawodniczek jak my. Grałyśmy w jedyny rodzaj tenisa, jaki znałyśmy. Inteligentny, potężny, bezlitosny. Zawsze marzyłam o wygraniu US Open, a Venus o Wimbledonie. Kiedy w 1999 r. spełniłam swoje marzenie, moja siostra obserwowała to z dumą. W 2000 r. przyszła jej kolej” - opowiadała. „Po raz pierwszy dotarła do półfinału Wimbledonu. Zagrała w nim ze mną. To był pierwszy raz, kiedy dwie siostry zmierzyły się w półfinale Wielkiego Szlema. (...) Venus pokonała mnie tego dnia i zaczęła tworzyć historię” – wspominała Serena.

W finale Venus pokonała Lindsay Davenport. „Moja starsza siostra mistrzynią Wimbledonu” – podsumowała Serena. Tamtego dnia uśmiechnięta stała na trybunach i cieszyła się z sukcesu siostry, a zarazem najlepszej przyjaciółki.
 

Dotychczas Serena Williams wygrała 23 turnieje Wielkiego Szlema w singlu, a jej starsza siostra siedem. Dziewięć razy grały w finale turnieju wielkoszlemowego przeciwko sobie. - Kiedy jedna z nas wygrywa, obie wygrywamy. Nie możesz powstrzymać sióstr – stwierdziła Venus Williams, wspominając Australian Open 2017, kiedy to po raz ostatni walczyły ze sobą o wielkoszlemowe trofeum. W grze podwójnej razem wygrały aż 14 turniejów Wielkiego Szlema, trzykrotnie cieszyły się też ze złota olimpijskiego w deblu. Najsłynniejsze siostry w świecie tenisa okupują dwa pierwsze miejsca na tenisowej liście płac wszech czasów. W turniejach WTA łącznie zarobiły już blisko 137 mln dol. (młodsza ponad 94,5 mln, a starsza ponad 42 mln).

„Rodzice mieli łatwo z prezentami”

W świecie futbolu też można wymienić wiele rodzeństw, które wybrały tę samą ścieżkę kariery. Wystarczy wspomnieć choćby byłych reprezentantów Holandii - braci de Boer. Bliźniacy Frank i Ronald występowali razem aż w pięciu klubach. Przygodę z futbolem rozpoczynali w Ajaksie Amsterdam. Wspólnie grali też w FC Barcelona, Rangers FC oraz w dwóch drużynach z Kataru: Ar-Rajjan i Al-Shamal. Po zakończeniu kariery zostali trenerami. W dzieciństwie obaj mocno dokazywali. „Szafa stojąca wzdłuż ściany w salonie miała cztery drewniane nogi, więc pod spodem było miejsce. To był nasz cel. Mama często opowiadała o wszystkich rzeczach, które zepsuliśmy” - opowiadał po latach w „Daily Record” Ronald de Boer.

Doskonale znani kibicom są też inni Holendrzy - Ronald Koeman i jego starszy o dwa lata brat Erwin, którzy w 1988 r. razem sięgnęli po mistrzostwo Europy na turnieju w Niemczech. Zawsze byli ze sobą blisko związani i zawsze chcieli grać w piłkę. Przygodę z futbolem rozpoczynali od gry na ulicy. „W tamtych czasach nie było tak wielu samochodów na ulicach. Graliśmy wszędzie. Na ulicy, na polach, w szkole, po szkole, przed szkołą. Rodzice mieli łatwo z prezentami. Powtarzali: »Daj im piłkę, a będą szczęśliwi«. Piłka nożna była od zawsze” – tak ich dzieciństwo wspominał Ronald Koeman w 2016 r. na łamach „Daily Mail”.

Na polskim podwórku piłkarskich rodzeństw również nie brakuje – jednym z przykładów są bracia Brożkowie. - Paweł jest... moim bratem bliźniakiem (śmiech). A tak poważnie to jest przyjacielem i można powiedzieć powiernikiem – przyznał starszy o pięć minut Piotr w ankiecie, którą obaj uzupełniali w 2008 r., gdy razem grali w Wiśle Kraków. - Dziś również mogę się pod tym podpisać. Nic się nie zmieniło. Zawsze będzie przyjacielem – oznajmił dwa lata temu w wywiadzie dla TVPSPORT.PL. Piotr zawiesił buty na kołku w 2015 r. Paweł, który stał się legendą Wisły, pierwotnie miał przejść na sportową emeryturę w maju 2018 r., ale powrócił na murawę, by wspomóc ukochany klub, który znalazł się w trudnej sytuacji. W lipcu 2020 r. podjął decyzję o definitywnym zakończeniu kariery.

Pod skrzydłami brata

W innych dyscyplinach sportu przykłady rodzeństw też można by wymieniać bez końca. Na koniec zatrzymajmy się na moment w świecie piłki ręcznej. Fani szczypiorniaka doskonale znają dwa braterskie duety z czasów, gdy reprezentacja Polski odnosiła sukcesy pod wodzą Bogdana Wenty. Chodzi oczywiście o Bartosza i Michała Jureckich oraz Marcina i Krzysztofa Lijewskich.

Ci drudzy od najmłodszych lat wychowywali się w sportowej atmosferze. Mama grała w koszykówkę, a tata w piłkę ręczną. Do szczypiorniaka przekonał ich właśnie ojciec. „Patrzył przyszłościowo. Byłem leworęczny i w jego oczach marnowałem swój potencjał w koszykówce. Stwierdził, że w koszykówce takich jak ja są miliony, a w piłce ręcznej niewielu. To były święte słowa” - wspominał starszy z braci Marcin w materiale wideo, który pojawił się w 2015 r. na kanale Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Bracia Lijewscy dawali się we znaki swoim sąsiadom, rozgrywając mecze w mieszkaniu. Gdy nie mieli piłki, zwijali papiery w kulkę i owijali ją taśmą klejącą.

Marcin zawsze czuwał nad bratem. Gdy Krzysztof dołączył do reprezentacji Polski, brat natychmiast przygarnął go pod swoje skrzydła. „Pamiętam, jak przyjeżdżałem na pierwsze zgrupowania, to Marcin od razu wziął mnie do pokoju. Byłem wtedy jednym z młodszych w kadrze i bardzo się stresowałem. Dużo pytań miałem do brata, a on cierpliwie odpowiadał i cały czas mnie wspierał, zarówno na treningach, jak i na meczach. Właśnie dlatego moja aklimatyzacja w reprezentacji przebiegała dużo łatwiej, szybciej i przyjemniej” – opowiadał.

Razem sięgnęli po wicemistrzostwo świata w 2007 r. i po brązowy medal MŚ dwa lata później. Krzysztof ma w swoim dorobku również brązowy krążek MŚ 2015.
 

Nie każde rodzeństwo musi interesować się sportem. Nie każde rodzeństwo musi ten sport uprawiać wyczynowo. Ale ważne, by aktywność fizyczna była obecna w ich życiu. Program KINDER Joy of moving na różne sposoby zachęca dzieci do ruchu i czerpania z niego radości. Firma Ferrero współpracuje m.in. z Fundacją Moniki Pyrek. W ramach tej współpracy powstały dwa projekty - KINDER Joy of moving Alternatywne lekcje WF oraz e-platforma, która jest świetnym narzędziem zarówno dla nauczycieli, rodziców, jak i dzieci. Znajduje się na niej wiele inspiracji do wspólnych gier i zabaw w domu. Dzięki niej bracia i siostry mogą aktywnie spędzić czas, świetnie się przy tym bawiąc. Mnóstwo propozycji zabaw ruchowych i treningów znajdziecie też na profilu programu KINDER Joy of moving Polska na Instagramie lub Facebooku.

articles-triangles-top

Zobacz również

article-triangles-bottom
arrow-right

"Jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać". Gdy dziecko zdobywa medale

- Chciałbym wystartować na olimpiadzie, zdobyć złoty medal. Jak na razie to ja mam jeszcze czas - opowiadał w 1999 r. w wywiadzie dla Telewizji Polskiej Kamil Stoch. Skoczek narciarski miał wówczas 12 lat. Nie tylko on w dzieciństwie marzył o sportowej karierze i medalach, które są uwieńczeniem ciężkiej pracy. Stoch na pierwszy olimpijski krążek od momentu pamiętnego wywiadu musiał czekać 15 lat. W historii sportu nie brakuje jednak przykładów, gdy po medale sięgali bardzo młodzi sportowcy.
Czytaj dalej >
article-triangles-bottom
arrow-right

Gwiazdy sportu mają wielkie serca

"Każde dziecko ma znaczenie" - to hasło przykuwa uwagę na stronie internetowej fundacji, której założycielem jest jeden z najlepszych tenisistów na świecie Novak Djoković. Podobnie jak on myśli wielu sportowców, m.in. Cristiano Ronaldo, Leo Messi czy Jakub Błaszczykowski. Gwiazdy udzielają się charytatywnie na różne sposoby, ale często mają jeden wspólny cel. Pomagać dzieciom i młodzieży w walce o lepszą przyszłość.
Czytaj dalej >
article-triangles-bottom
arrow-right

Jacek Kasprzyk: w siatkówce jest miejsce dla gwiazd, ale bez wsparcia drużyny gwiazdą się nie zostanie

- Marzy mi się, by za lat kilka każda z reprezentantek, każdy z reprezentantów udzielając wywiadu po zdobyciu medalu Ligi Narodów, mistrzostw Europy, świata, a najlepiej igrzysk olimpijskich podkreślali, że startem do jej, jego sukcesów był KINDER Joy of moving. Może to wydaje się nierealne, ale po to są marzenia, by je spełniać – powiedział Jacek Kasprzyk, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej przed 27. Wielkim Finałem Ogólnopolskich Mistrzostw w Minisiatkówce im. Marka Kisiela o Puchar KINDER Joy of moving.
Czytaj dalej >
article-triangles-bottom
arrow-right

Akademia Rafaela Nadala – wyjątkowe miejsce na mapie Majorki

Jest taki punkt na mapie świata, który zajmuje szczególne miejsce w sercu Rafaela Nadala, jednego z najwybitniejszych tenisistów w historii. Mowa o mieście Manacor na Majorce. Tutaj się urodził, wychowywał i mieszkał przez wiele lat. To tutaj jako trzylatek rozpoczął przygodę z tenisem i wreszcie tutaj kilka lat temu otworzył akademię. Nie tylko po to, by szkolić młodych adeptów tenisa i pomagać im w realizacji marzeń, ale przede wszystkim po to, by przygotować ich do życia.
Czytaj dalej >
articles-triangles-top